Szczecin Sport.pl > 

Norbert Rokita, prezes OSoT Szczecin: Doping? Nie, głupota

lis

2012-09-27, godz. 17:29

Piotr Lisek, młody tyczkarz OSoT Szczecin został zdyskwalifikowany na pół roku za stosowanie zabronionych substancji przed mistrzostwami Polski w lekkoatletyce.

O sprawie poinformował Polski Związek Lekkiej Atletyki. Lisek został zdyskwalifikowany na 6 miesięcy oraz został mu zabrany srebrny medal MP w Bielsku-Białej. Ten przypadł klubowemu koledze Liska, Przemysławowi Czerwińskiemu.

Rozmowa z prezesem OSoT Szczecin

Jakub Lisowski: Mocno był Pan zaskoczony informacją z komisji antydopingowej PZLA?

Norbert Rokita: Nie. O sprawie wiedzieliśmy już od dłuższego czasu, ale czekaliśmy na rozstrzygnięcie. Szybko wycofaliśmy Piotrka ze wszystkich startów, które miał w planach po mistrzostwach Polski. Karę przyjęliśmy ze spokojem, byliśmy na nią przygotowani.

Jak się tłumaczył?

- To jest najbardziej rozczarowujące. Środek zaproponował mu kolega, który też miał go stosować. Piotr myślał, że to zwykły "energetyk", jakich pełno już na naszym rynku. W dodatku przeczytał "No doping" i był spokojny. Wierzymy mu, że zrobił to nieświadomie, choć tu popełnił błąd, bo nie powinien sam brać czegokolwiek bez konsultacji. Usprawiedliwiamy go, bo on w dokumentacji podczas kontroli antydopingowej wypisał wszystkie odżywki, które zażywał i ten pechowy również. Niczego nie ukrywał, okazało się to zwykłą głupotą. Jest kolejnym sportowcem, który przyjął odżywkę z tzw. Budziszkiem (Geranium). Niestety, sportowy często właśnie na to wpadają. Na szczęście PZLA podzieliła nasze opinie, przyjęła do wiadomości wszystkie łagodzące okoliczności i stąd ta kara jest taka mała.

Jaka kara go czeka w klubie?

- Już został ukarany - odebrano mu medal, zdyskwalifikowano na pół roku. Ma nauczkę do końca życia. Gdyby się zapierał, nie współpracował z komisją, coś zataił - inaczej podeszlibyśmy do tematu, ale Piotr zrobił to nieświadomie, jeszcze raz podkreślę, że wpisał tę odżywkę na listę przyjmowanych. Dlatego nie myślimy, by karać go jakoś dodatkowo.

Jest na tyle mocny, by poradzić sobie z łatką dopingowicza?

- Mam nadzieję, że tak. Bardzo na niego liczymy, bo w naszym klubie ma najlepsze perspektywy. Teraz będzie musiał wyciągnąć z tej lekcji odpowiednie wnioski. Wróci do startów w styczniu i mam nadzieję, że nie będzie się to za nim ciągnąć w nieskończoność. Wiadomo, że zawsze będzie się można go doczepić, być złośliwym, ale w takim przypadku to i Justynie Kowalczyk można cały czas wypominać wpadkę dopingową.

Not. lis

Udostępnij link: Facebook

Zaloguj się i dodaj komentarz (logowanie wymagane)

Komentarz


Szczecin